Odpowiedź na pytanie, co skłoniło Prusa do zatytułowania utworu opowiadającego o dwojgu sąsiadach (panu Tomaszu i niewidomej dziewczynce) „Katarynka”, nie jest wcale zadaniem łatwym. Niezmiernie użyteczna okazuje się w tym wypadku teoria sokoła stworzona przez Paula Heysa, mówiąca o istnieniu takiego typu noweli, w której rzecz, przedmiot, organicznie wiążą się z przebiegiem akcji, napędzając fabułę i spajają poszczególne jej elementy, co z kolei odbija się właśnie w tytule. Stwierdzenie, że klucza do interpretacji utworu należy szukać w tytule, cechuje zbyt wysoki stopień ogólności. Uznanie, że niekiedy drugoplanowy „drobiazg” wpływa na losy bohaterów, nie obejmuje potencjału tkwiącego w tytule.


Katarynka, instrument dziś już nieobecny w panoramie miast, w XIX w. cieszyła się ogromną popularnością. Podwórkowi muzykanci wydobywali melodie z przenośnego pudła grającego za pomocą korby, której powolne obracanie tłoczyło powietrze do piszczałek, a te z kolei uwalniały dźwięki zapisane na wałku melodycznym.

Monotonia ruchu katarynkowego pokrętła „prowadzonego” ręką kataryniarza, stały repertuar wygrywanych melodii przywodzą na myśl niezmienną od 30 lat trasę codziennych przechadzek pana Tomasza, pokonywaną w tym samym zamyśleniu i tempie („posuwał się z wolna”). Z tym samym namaszczeniem stary adwokat „około Kapucynów” dotykał kapelusza, po czym niemal mechanicznie przechodził na druga stronę ulicy, by zerknąć u Pika na barometr i termometr. Zamieniwszy lewą stronę ulicy na przeciwległą, spoglądał jeszcze na wystawę Mieczkowskiego i fotografie Modrzejewskiej. Wszystko to czynił raczej bez entuzjazmu.

W domu podobnie. Jeśli akurat nie przebywał poza nim, dnie przepędzał w gabinecie, czytając książki, pisząc listy, udzielając porad prawnych. Dla człowieka, który w okresie bujnej młodości z tak samo dobrym efektem uskuteczniał miłosne podboje, co działał na prawniczej niwie (pokaźny majątek świadczy o tym najlepiej) oswajanie się z nieodwracalnym upływem czasu musiało być doświadczeniem trudnym:

Pan Tomasz trzydzieści lat chodził ulicą Miodową i nieraz myślał, że się na niej wiele rzeczy zmieniło. Toż samo ulica Miodowa pomyśleć by mogła o nim.
Czytaj dalej: Wyjaśnienie tytułu - rola karatynki w utworze

Zobacz także inne artykuły w serwisie: Katarynka

  Dowiedz się więcej
1  Liryka pozytywistyczna
2  Streszczenie Opowieści wigilijnej
3  Quo vadis - Nobla warte?



Komentarze
artykuł / utwór: Katarynka - interpretacja tytułu




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: